Porady prawne

Porady prawne (4)

W niepewnych czasach Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, który może świadczyć o tym, że nadal prawo międzynarodowe, prawa człowieka i dobra konstytucyjne pozostają ważnymi czynnikami przy kształtowania orzecznictwa sądowego

Wbrew pozorom sprawa nie dotyczy tylko środowiska LGBT, ale jest ważnym sygnałem dla wszystkich osób, które nie szkodząc innym, chcą podejmować własne decyzje życiowe i rodzinne. Nie bacząc przy tym na obowiązujące w kraju trendy polityczne. Władza częściej ulega zmianie niż niektóre decyzje o charakterze czysto życiowym, rodzinnym.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, w którym osoba będąca obcokrajowcem (Chilijczykiem) złożyła wniosek o zezwolenie na nabycie nieruchomości znajdującej się w Polsce. Cudzoziemiec zawarł – w myśl prawa brytyjskiego – związek partnerski z obywatelem polskim. Uzyskał też prawo pobytu w Wielkiej Brytanii. W postępowaniu o nabycie nieruchomości przez cudzoziemca trzeba – pisząc w skrócie – wykazać związek cudzoziemca z Polską. Nie ma większych wątpliwości, że związek taki można osiągnąć poprzez zawarcie małżeństwa z obywatelem polskim.

Minister Spraw Wewnętrznych (żeby oddać sprawiedliwość i nie zostać posądzonym o określone sympatie polityczne – w rządzie Platformy Obywatelskiej i PSL-u) wydał decyzję odmawiającą prawa nabycia nieruchomości uzasadniając to faktem, że związek partnerski nie może być traktowany tak samo jak małżeństwo. Decyzję podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny (pierwsza instancja sądownictwa administracyjnego).

Skargi kasacyjne od wyroku złożyli cudzoziemiec oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. W skargach zarzucono naruszenie szeregu przepisów prawa tak krajowego (ustawy z dnia 24 marca 1920 roku o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców) jak i międzynarodowego (Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności).

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok i decyzję ministra argumentując obszernie, że sprawa nie została wystarczająco zbadana. Sąd stwierdził jednak, że „Pozostawanie we wspólnym pożyciu przez wiele lat, istnienie więzi uczuciowej, fizycznej oraz gospodarczej, niezalegalizowanej małżeństwem może prowadzić do powstania związków z krajem pochodzenia partnera.”

Co wynika z tego wyroku? O bliskości cudzoziemca z Polską mają zatem świadczyć okoliczności związku, a nie jego formalna nazwa i płeć osób w nim pozostających. Oczywiście wysilając umysły niektórzy podniosą larum, że to atak sił gender i śmierć cywilizacji zachodu. Trudno jednak powiedzieć coś innego niż to, że sąd wydał mądry i rozsądny wyrok.

środa, 08 październik 2014 00:00

Dziedziczenie po zmarłym partnerze

Napisał
 
Prawo cywilne pod względem dziedziczenia jest dość mało elastyczne dla osób pozostających w  związkach innych niż małżeńskie czyli np. w związkach partnerskich. Zgodnie z kodeksem cywilnym, w przypadku śmierci, w pierwszej kolejności powołany jest do dziedziczenia małżonek (wraz z dziećmi). Kodeks jednak nic nie mówi o dziedziczeniu przez partnera.
 
W praktyce może dojść do sytuacji, gdy spadkobiercą zostanie małżonek z którym zmarła osoba nie pozostawała od długiego czasu we wspólnym pożyciu. Uprawnienia do spadku nie nabędzie natomiast osoba najbliższa, żyjąca ze zmarłym w związku nieformalnym
 
Można jednak za życia zadbać o odpowiednie uregulowanie kwestii dziedziczenia. Nie istnieją żadne prawne przeciwskazania żeby ustanowić partnera spadkobiercą dziedziczącym na podstawie testamentu. W tym celu osoba będąc w pełni władz umysłowych i nie działając pod żadnym przymusem może własnoręcznie sporządzić i podpisać testament w którym powoła swojego partnera do dziedziczenia. 
 
Co ważne, w testamencie nie można napisać, że partner ma dziedziczyć tylko określony przedmiot majątku (np. samochód, mieszkanie). Wynika to z tego, że testament dotyczy całego majątku, a nie konkretnych jego składników. 
 
Najpowszechniej występują testamenty własnoręczne oraz zawierane przed notariuszem. W praktyce najbezpieczniej jest zawrzeć testament w formie aktu notarialnego. W tym celu wystarczy po prostu udać się do notariusza i złożyć oświadczenie o powołaniu partnera do dziedziczenia. Koszt takiego testamentu to z reguły wydatek kilkudziesięciu złotych, który najbardziej zabezpiecza interesy majątkowe partnerów na wypadek śmierci. 
 
Nie są dopuszczalne testamenty łączone (w jednym dokumencie dziedziczenie po dwóch osobach). W celu wzajemnego ustanowienia się spadkobiercami, partnerzy powinni sporządzić zatem dwa testamenty.
 
Można również ustanowić partnera spadkobiercą konkretnego składnika majątku (obrazu, biżuterii czy samochodu). W tym celu sporządza się nie testament, ale tzw. zapis windykacyjny. 
 
Instytucja zapisu windykacyjnego od stosunkowo niedawna występuje w polskim porządku prawnym i pozwala przepisać właśnie konkretny przedmiot w przypadku śmierci właściciela. Aby zapis windykacyjny był ważny, musi zostać sporządzony w formie aktu notarialnego. 
 
Co niezwykle istotne, w przypadku powołania spadkobiercy w drodze testamentu, inne osoby również mogą domagać się części majątku po zmarłym. Dotyczy to tych osób, które dziedziczyłyby wtedy, gdyby testament nie został sporządzony. Osoby te określa się jako spadkobiercy ustawowi (np. małżonek, dzieci). 
 
Spadkobiercom ustawowym pominiętym w testamencie przysługuje tzw. zachowek. Zachowek jest wypłacany w pieniądzach. Wynosi on połowę tego, co dana osoba otrzymałaby jako spadkobierca ustawowy. Jeżeli jednak uprawniony do zachowku jest trwale niezdolny do pracy albo jest małoletni, wówczas zachowek wynosi dwie trzecie wartości udziału spadkowego.
 
Jeżeli potencjalni spadkobiercy ustawowi uporczywie zachowują się nagannie względem spadkodawcy (partnera), popełnili wobec niego jedno z opisanych w ustawach przestępstw (np. pobicie), dopuścili się obrazy czci lub niedopełniali względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych, można spadkobierców ustawowych w testamencie wydziedziczyć.
 
Nie są oni wówczas uprawnieni do zachowku. W praktyce powoduje to bardzo często spory sądowe związane z podważaniem treści testamentu. 
Jak widać, prawo nie jest zatem dla osób pozostających w związkach partnerskich najkorzystniejsze, ale przy odrobinie wysiłku można wzajemnie zabezpieczyć swoje interesy na wypadek śmierci. 
 
 

Jedną z naczelnych zasad zawartych w polskich kodeksie pracy jest zasada zakazu dyskryminacji. Zasada ta jest bezpośrednio powiązana z inną ważną zasadą prawa pracy, czyli zasadą równego traktowania w zatrudnieniu. Dyskryminacja pracownika nie może mieć miejsca ze względu na m.in. wiek, poglądy polityczne, religijne, wygląd czy pochodzenie etnicznej.

W kodeksie jest też wprost napisane, że zakazana jest dyskryminacja ze względu na orientację seksualną. Nie można zatem gorzej traktować pracownika, który jest homoseksualny czy biseksualny. Oczywiście niedopuszczalne jest w świetle prawa dyskryminowanie osób heteroseksualnych za względu na orientację seksualną, jednak taka sytuacja nie ma zbyt często miejsca w praktyce.

Czym może się przejawiać dyskryminacja?

Katalog zachowań dyskryminacyjnych jest szeroki i w zasadzie nie jest ograniczony przepisami prawa. Naturalnie, za dyskryminację mogą zostać uznane wszelkie formy przemocy psychicznej (szykanowanie czy obelżywe traktowanie pracownika). Oprócz tego za działania dyskryminacyjne należy uznać między innymi pomijanie w awansach, utrudniony dostęp do kształcenia i podnoszenia własnych kwalifikacji, gorsze warunki wynagradzania, niższy standard świadczeń socjalnych czy wreszcie zwolnienie pracownika z przyczyny orientacji seksualnej.

Co ważne, zakaz dyskryminacji dotyczy także samego nawiązania stosunku pracy. Oznacza to, że nie można odmówić zatrudnienia pracownika tylko dlatego, że przejawia inną orientację seksualną.

Niewątpliwe można za dyskryminację potraktować także obciążanie pracownika innym zakresem obowiązków aniżeli pozostałych pracowników o tych samych kwalifikacjach. W tym przypadku nie można jednak mówić o dyskryminacji, gdy inny podział obowiązków między pracowników jest uzasadniony np. różnicą w kwalifikacjach czy doświadczeniem w realizacji określonych zadań.

Zakazane są ponadto działania np. pracodawcy zachęcające innych do przejawiania zachować dyskryminacyjnych.

Za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu, pracownik może żądać od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę ustalana jest corocznie i w 2014 roku wynosi 1680 zł brutto.

W realizacji zasady równego traktowania w zatrudnieniu zastosowanie znajdzie także ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, zwana popularnie ustawą antydyskryminacyjną. W myśl tej ustawy zakazane są wszelkie działania które różnicowałyby sytuację osób ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. Zgodnie z tą ustawą, za naruszenie zasady równego, osoba poszkodowana może domagać się odszkodowania.

Ustawa jest istotna gdyż wiele osób nie jest zatrudnionych na podstawie umowy o pracę ale np. zlecenia czy dzieło. W takiej sytuacji nie obowiązuje ochrona przewidziana w kodeksie pracy. Zastosowanie natomiast znajdzie ustawa antydyskryminacyjna.

Kilka miesięcy temu w mediach pojawiła się informacja, że osoba zatrudniona w jednej z agencji ochroniarskich została zwolniony z pracy ze względu na to, że wzięła udział w jednej z organizowanych parad równości. Zdjęcia z tego wydarzenia obejrzał pracodawca. Osoba ta została zwolniona z pracy. Pracownik słusznie pozwał swojego pracodawcę, gdyż był to ewidentny przejaw działalności dyskryminacyjnej. Pracownik uzyskał od swojego byłego pracodawcy odszkodowanie.

Za szczególną postać dyskryminacji mogącą wystąpić w pracy jest mobbing. Pojęcia te nie są równoznaczne jednak wzajemnie się przenikają.

Za mobbing uznawane są działania lub zachowania wobec pracownika (dotyczące pracownika) polegające na długotrwałym i uporczywym nękaniu, zastraszaniu pracownika, które wywołały u pracownika obniżoną ocenę przydatności zawodowej.

Mobbingiem są też te same czynności jeżeli powodują ośmieszenie czy poniżenie pracownika, jego izolację czy eliminację z grona innych pracowników. Takie zachowania mobbera (pracodawcy lub innych pracowników) mogą wynikać również z odmienności seksualnej poniżanego pracownika.

Niegdyś utrzymywano, że dla wystąpienia elementu długotrwałości mobbing powinien występować przez okres co najmniej 6 miesięcy. Obecnie ten pogląd został zweryfikowany. Uznaje się, że nie można sztywno określić okresu jaki musi upłynąć dla uznania danych zachowań za mobbing.

Każda osoba ma bowiem odmienna konstrukcję psychiczną i nie wobec każdego potrzeba takiego samego okresu stosowania poniżających czynności aby wywołać np. poczucie obniżonej samooceny zawodowej. Jeżeli mobbing wywołał u pracownika rozstrój zdrowia, może on dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Co ważne, naruszenie praw pracownika ( w tym równego zakazu dyskryminacji) może prowadzić do odpowiedzialności karnej. Kto złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy podlega bowiem grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Wiele osób żyjących w nieformalnych związkach może w pewnych okolicznościach napotkać realne trudności w uzyskaniu informacji dotyczącej stanu zdrowia osoby najbliższej, lub dostępu do dotyczącej tej osoby dokumentacji medycznej.

W praktyce dużo trudniej jest uzyskać dostęp do dokumentacji medycznej. Z reguły lekarze czy pielęgniarki udzielają informacji o stanie zdrowia najbliższej rodzinie, nawet bez formalnego (i wymaganego przez ustawę) pozwolenia ze strony pacjenta. Taka już  praktyka występuje w realiach służby zdrowia. Znacznie trudniej mają osoby niespokrewnione, żyjące w związkach nieformalnych, hetero czy homoseksualnych. Dotyczy to zarówno dostępu do informacji o stanie zdrowia jak i dostępu do dokumentacji medycznej.

W takim wypadku najrozsądniej jest zabezpieczyć się na wypadek takiej sytuacji i upoważnić pisemnie partnera do uzyskania informacji o stanie zdrowia oraz do dostępu do dokumentacji medycznej.

Teoretycznie ustawa nie wymaga pisemnej zgody. Jednak z względów praktycznych lepiej dysponować dokumentem w formie pisemnej, gdyż wiarygodność takiego oświadczenia znacznie trudniej podważyć.

W treści takiego upoważnienia powinno znaleźć się stwierdzenie, że dana osoba jest „upoważniona do uzyskania informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć, następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu, zgodnie z art. 31 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.”

W celu upoważnienia partnera do możliwości uzyskania dokumentacji medycznej, w dokumencie powinno znaleźć się oświadczenie, że partner jest „upoważniony do wglądu w dokumentację medyczną, oraz do uzyskania wyciągów, odpisów lub kopii oraz otrzymania oryginału dokumentacji medycznej, zgodnie z art. 26 i art. 27 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta”.

Nie istnieją przeszkody, aby połączyć obydwa upoważnienia dla partnera (informacji o stanie zdrowia i dostępu do dokumentacji medycznej) w jednym dokumencie.

Kategorie Bloga

popup

PrawoPlakat 1B600